
Książka
"Medycyna Wibracyjna" już dostępna!
WSTĘP.
Niniejsza praca stanowi podsumowanie moich kilkudziesięcioletnich poszukiwań klucza do uzdrowienia życia ludzkiego; takiego klucza, który potrafiłby uruchomić mechanizmy samoleczenia, pozwalające przynieść ulgę w ludzkim cierpieniu w zakresie jego losu i ciała fizycznego.
Dziś wiem już, że klucz jest jeden, a nazywa się on MIŁOŚCIĄ do wszelkiego Istnienia, natomiast metody lecznicze, którymi posługuję się na Ziemi, są jedynie kotwicami, ułatwiającymi mi dotarcie do jej Źródła.
Nie zamierzam tu pisać recept na miłość, ale raczej przedstawić kierunek, w którym nieustannie zmierzam, by to, co piszę, przejawiło się w coraz czystszej formie w tym, co czynię.
Dziś już wiem, że niezależnie od tego, jaką metodą posługujemy się w praktyce lekarsko-uzdrowicielskiej, kardynalnym warunkiem niesienia szeroko rozumianej pomocy pacjentom jest bezinteresowna INTENCJA, oparta o czyste uczucie WDZIĘCZNOŚCI ZA BOSKIE PROWADZENIE w procesie uzdrawiania. Mając świadomość tego, że nie lekarz decyduje o losie pacjenta, a jest on jedynie pośrednikiem spełniającym Boskie zadania, znikają nasze oczekiwania, a dzięki temu frustracje związane z wynikiem leczenia. To pozwala z lekkością, bez projektowania wyroków medycznych, wejść w proces leczenia, stając się "narzędziem Stwórcy".
Nasza nieustanna praca nad rozpraszaniem ziemskich przywiązań do sławy, władzy i pieniądza pozwala stopniowo oczyścić swoje pole oddziaływania, aby jak najwięcej świetlistych energii mogło przeniknąć poprzez nas do pacjenta.
Uzdrowiciel świadomy holograficznej natury istnienia i dążący poprzez swą codzienną, rozświetlającą pracę, staje się strukturą zharmonizowaną z Kosmosem, boskim światłowodem dla swych pacjentów. Im więcej zanieczyszczeń w otaczającym, a zarazem przenikającym nas polu energii, tym mniej skuteczne i krótkoterminowe są oddziaływania lecznicze.
Wszyscy żyjemy we wspólnym polu energii, zatem wzajemnie oddziałujemy na siebie z poziomu myśli. Każda wytworzona myśl jest określoną strukturą elektromagnetyczną, którą można zobrazować w formie geometrycznej. Jeśli myśl ma zabarwienie negatywne, to znaczy wyraża złość, lęk, pogardę, zazdrość, żądzę czy frustrację, jej struktura jest zdeformowana, niekształtna, chaotyczna, "brzydka". Jeśli myśl jest pozytywna, wyrażająca miłość, dobroć, radość, lekkość i harmonię, to jej obraz geometryczny odzwierciedla nieskończone piękno i boską zasadę fraktalności istnienia1. Zatem stając się harmonijnym fraktalem, automatycznie łączymy się ze wszystkim, co jest.
Jeśli przeobrażamy nasze "matryce myślotwórcze" w kierunku pozytywnym, czyli nieustannie dbamy o jakość myśli i w konsekwencji wypowiadanych słów, oczyszczamy siebie z gęstej, oblepiającej powłoki negatywnej elektryczności, która stanowi izolację przed wnikaniem świetlistego promieniowania z zewnątrz. Im więcej się oczyszczamy, tym więcej dobra możemy nieść innym. Im bardziej nasza pomoc jest uwarunkowana ziemskimi programami dotyczącymi leczenia, tym węższy jest jej zakres. Stare porzekadło "lekarzu, lecz się sam" okazale wyraża tę prawdę.
Moja droga poznania prowadzi przez coraz bardziej tajemnicze ścieżki, które układają się jakby "same" w miarę podążania do przodu. W pewnym momencie poszukiwań zdałam sobie w pełni sprawę z tego, że wszystko, co mamy "przerobić" i poznać w tym życiu, jest nam dawane. Zarówno to "dobre" jak i to "złe" prowadzi nas dalej. Wszystko to, co wiąże się z odczuwanym przez nas cierpieniem, jest dawane po to, by oczyścić nas duchowo. Jedynie nasz sposób przyjmowania tych "niewygodnych" prób decyduje o tym, w jakim tempie i w jakim stopniu udaje nam się osiągnąć stan czystości. Jeśli przyjmiemy każde trudne doświadczenie w naszym życiu z poczuciem błogosławieństwa i dziękczynienia, proces rozświetlania naszej duszy nabierze kosmicznego tempa. Będą nam dawane "lekcje" jedna po drugiej i im większą cierpliwość wykażemy w ich "pokornym odrabianiu" i skupionym rejestrowaniu wydarzeń, tym skuteczniej "zaliczymy" szkołę życia na Ziemi, uzyskując "dyplom" będący Kluczem do Wyższych Światów.
Dlatego za wszystko, co wydarza się nam w życiu, trzeba nieustannie dziękować, nawet jeśli doświadczenia nasze są "niewygodne". Jeśli tylko wejdziemy w nurt narzekania, złości czy ubolewania nad swym losem, niewiele się zmienia, bowiem lekcja pozostaje nadal nie odrobiona; analogicznie jak z nauką obcego języka – nie możemy "pójść" z programem dalej, jeśli ominiemy gramatykę. Zarówno w szkole jak i w życiu są określone z Góry zadania do odrobienia i każdy z nas ma inny ich zakres. Zatem wszelkie porównywanie się i ocenianie w oparciu o linearne normy społeczne nie ma absolutnie żadnego sensu. Cierpienie ludzkie wynika głównie z porównań, a one prowadzą do samozagłady. Jeśli jesteśmy komórkami w jednym organizmie, to musi być między nami zrozumienie, że każda komórka pełni odrębną, bezkonkurencyjną, z góry wyznaczoną rolę i próba zamiany zadań jest skazana na śmierć. Nie ma sensu zatem porównywanie roli krowy do zadań dżdżownicy. Jeśli kogokolwiek poddajemy krytycznej ocenie i pozwalamy sobie na stawianie wyroków, wytwarzają się wokół nas negatywne pola, zamykające ciało przed dostępem światła, uruchamiając automatycznie program samozagłady, który realizuje się poprzez "śmiertelne"choroby, wypadki, samobójstwa. Dzieje się tak, bowiem zunifikowane pole energii ma samoregulującą się moc stwarzania harmonii i niszczenia dysharmonii. Zatem struktura niespójna z Wszechistnieniem musi ulec zagładzie, by powstrzymać szerzenie się zdegenerowanego fragmentu holograficznego Kwiatu Życia, jakim jest Istnienie.
Uruchomienie poprzez lekarza/terapeutę procesu uzdrawiania oznacza otwarcie bramy zrozumienia, przez którą pacjent jest w stanie w danej chwili przejść i rozpocząć świadomą przebudowę swego pola myślowego. Pomoc ma zatem polegać głównie na zadawaniu "lekcji" do przerobienia, a równocześnie przynosić ulgę poprzez pracę w zanieczyszczonym polu energii subtelnych. Dopóki pacjent nie nauczy się "utrzymywać "porządku energetycznego, dopóty ciało fizyczne przejawia ten "bałagan" poprzez choroby. Tak samo jak w przypadku małego dziecka: na początku sprzątamy za nie, jednocześnie ucząc je, jak to później robić samemu. Potem nasza rola porządkowa się kończy. Tak przejawia się funkcja rodzica. Podobnie jest z lekarzem. Jeśli przejmie on dozgonną opiekę nad "nie-rozumiejącym" pacjentem, nie uświadamiając go, czym jest choroba i skąd wynika oraz jak się jej pozbywać, struktury jego pola szybko zamkną się na boskie "zasilanie" i popadnie we frustrację własnej nieskuteczności. Musimy sobie wszyscy zdać sprawę, że wszelkie systemowe uzależnienia pacjenta od lekarza i farmacji zostały zbudowane i rozpropagowane w celu odłączenia istoty ludzkiej od Praw Natury Istnienia. Teraz jest czas wielkiego oczyszczania na Ziemi. Dotychczasowe postrzeganie życia musi być zastąpione nowym, byśmy mogli przetrwać i narodzić się na nowo, w świadomości Prawdy.
Wiedzę dotyczącą praw kosmosu, istnienia równoległych wszechświatów i naszych połączeń międzywymiarowych, jak też podróży poza strefę grawitacji możemy zaczerpnąć od fizyków kwantowych, którzy od kilkudziesięciu już lat pokazują nam świat z zupełnie innej, nielinearnej perspektywy. Era mistycznych, tajemnych przekazów, ograniczonych tylko do grona wtajemniczonych, bezpowrotnie się kończy. Żyjemy w czasach szeroko pojętej dostępności do informacji, które mogą nam pomóc w procesie wychodzenia z ery nieświadomości karmionej wibracjami lęku i agresji w nową Erę miłości, pokoju i dobrobytu na świecie.
Wiemy już nie od dziś, że my i świat, w którym żyjemy, to nieskończona, holograficzna jedność, której fizyczną podstawę stanowią pola torsyjne, czyli pola obrotu. Są one środkiem kosmicznej komunikacji między wszystkim, co istnieje. Komunikacja ta nie jest ograniczona w czasie, jest natychmiastowa, podczas gdy prędkość światła jest dużo wolniejsza. Podstawą pola torsyjnego jest myśl, a dla myśli nie istnieje żadne ograniczenie i jest ona niezniszczalna.
Nasze ciała są połączone ze wszystkim, co istnieje we wszechświecie, tzw. liniami aksjotonalnymi, poprzez które płyną do nas nieustannie energie świetlne, utrzymujące nas przy życiu.
Linie aksjotonalne łączą nas z systemami gwiezdnymi, choć nie są jeszcze w pełni rozświetlone. Ulegają one teraz stopniowej aktywacji, dzięki czemu ludzkie ciało jest w procesie transformacji na poziom wyższych częstotliwości. Docierają one do komórek poprzez małe, wirujące punkciki na błonach komórkowych. To zjawisko obejmuje również nasze DNA.
Nieaktywne dotychczas struktury aparatu genetycznego, uśpione przez wieki, reagują na wyższe wibracje i ulegają aktywacji. Powstaje nowe, doskonalsze, bardziej rozbudowane DNA, a na jego matrycy wytwarzane są nowe białka. Tak więc gatunek ludzki ulega przebudowie. Procesy te wymagają dużo energii wewnątrz komórek, która pochodzi z przemiany ATP (adenozynotrójfosforan) w ADP (adenozyno-dwufosforan). Potrzebujemy zatem więcej aminokwasów do budowy tych struktur, by proces transformacji przebiegał w sposób prawidłowy.
W każdej komórce ciała ludzkiego znajdują się analogiczne jak na skórze punkty, będące wirami energii elektromagnetycznej, które wytwarzają określone frekwencje światła i dźwięku, co stymuluje coraz szybszy ruch atomów.
Jak od dawna wiemy, atomy budują nasze komórki. Opisano ich wymiary. Ale czy ktokolwiek widział atom? Nie, ponieważ jest on jedynie wysoko-wibracyjną energią, stale przepływającą falą wibracji wokół swej osi, punktu wirowania. Jeśli więc jest on czymś, co jest budulcem naszego fizycznego ciała, to czym w istocie jest? Jest energią, przepływem, częstotliwością, światłem, dźwiękiem. Nie jest więc ciałem stałym i nigdy nie był. Jest wibracją iluzorycznie postrzeganą przez nasze zmysły jako ciało stałe, choć wcale nim nie jest.
Wewnątrzkomórkowe obroty molekularne tworzą świetlne nici, budując sieć, która służy regeneracji komórek. Przez tysiąclecia oddzielenia gatunku ludzkiego od sieci połączeń system wirowania całkowicie zanikł. Teraz przechodzimy proces „odrestaurowania” tych połączeń. Przez punkty akupunkturowe na skórze energie z wyższych wymiarów dotrą do każdej komórki i sieć świetlnych nici zostanie odtworzona ponownie. To cudowny proces. Wstajemy z martwych. Nasze wyższe Ja nawiązuje z Nami komunikację. Jakby łącza telefoniczne, zamrożone przez wieki, odzyskiwały znów zdolność przesyłową. Do tej pory wielu z nas czuło, że musi być coś więcej niż tylko to, co jest namacalne. Przyjmowaliśmy ślepo dogmaty wszelakich wyznań, wypaczających prawdziwą naturę Wyższych Energii. Większość z nas nie była zdolna skomunikować się z tym Wyższym Światem i poznać prawdziwą jego naturę, ponieważ łącza były zamrożone. Pozostawaliśmy w poczuciu nieodgadnionej Tajemnicy. Pytania o Prawdę pozostawały bez odpowiedzi. Namnożyło się mnóstwo fałszywych spekulacji, zniekształconych obrazów Boga, które tylu z nas kupiło, uznając je za prawdy niepodważalne. Kto tworzył te koncepcje? Tacy sami odłączeni od źródła ludzie, zidentyfikowani z trójwymiarowymi systemami religijnymi, które sami wykreowali.. Czyż źródłem wojen na tle wyznaniowym nie jest właśnie brak zrozumienia istoty Boga, będącego Miłością absolutną, transcendentną (rozumianego jako wysokowibracyjny rdzeń całego wszechświata, niczym nieograniczonej ,doskonałej inteligencji,)?
Przez trwające do tej pory oddzielenie wirujący system połączeń ludzkiego gatunku z wszechistnieniem prawie całkowicie zanikł. Obecnie czakry, wirujące ośrodki energii i punkty krążenia na powierzchni skóry, są podłączane przez energie z piątego wymiaru z punktami krążenia w każdej żywej komórce. To jest proces fizycznej transmutacji. Jest to możliwe dzięki temu, że nasze linie łączące z kosmosem ponownie pulsują energią, która płynie przez punkty na skórze oraz system meridian do każdej komórki ciała poprzez wewnątrzkomórkowe punkty wirowania.
Nad naszym ciałem astralnym istnieją kolejne ciała emocjonalne, mentalne i duchowe, zbudowane z podwójnych tetraedrów gwiaździstych2, obracających się z określoną szybkością. U większości istot ludzkich ich ruch jest jeszcze nieharmonijny, bowiem gęste, nisko-wibracyjne wzorce myślowe, którymi się blokujemy, nie dopuszczają do wyzwolenia się harmonicznego ruchu pięknych form geometrycznych naszego ciała świetlistego. Nasze życie nadal składa się z reguł, ograniczeń, dopasowywania się do wymogów, kontrolowania emocji, narzekania, lęku, złości, małostkowości. Nie pozwalamy sobie na wyrażanie siebie, bo nie chcemy być poza ogólnie przyjętymi normami zachowań, które uznano za właściwe. Nasze ego nie chce zostać odrzucone. Ale kto je uznał? Tacy sami odcięci od Światła ludzie.
W taki sposób żyjemy w swoim małym akwarium, a potem spotykamy kogoś, kto ma blokady dokładnie pasujące na naszych. Nasze małe geometrie są prawie identyczne, zazębiają się, pasują jak klucz do zamka. Jesteśmy tacy w sobie zakochani. Mówimy: „On czuje tak jak ja”, „Doskonale się rozumiemy”. Mija trochę czasu. Fascynacja, pożądanie zostały zastąpione uczuciem, że życie stało się takie ciężkie i tyle wątków trzeba przerabiać. I dopiero gdy przychodzi czas, że zrozumiemy iluzoryczność naszego cierpienia, geometria naszego ciała się zmienia, życie staje się takie lekkie, jakby w oka mgnieniu dźwigany dotychczas bagaż zelżał. Okazuje się, że nasza nowa geometria jest niezależna od tej, która wydawała się do tej pory nierozdzielna z nami… Zadajemy sobie pytane: „Co ja tu robię?”
Nasze ciało mentalne to też zbiór figur geometrycznych. Ono decyduje, co jest naszą rzeczywistością. Ono ma poczucie, że jest managerem naszego światopoglądu i wolnej woli, ale to nie jest prawda. Ono tylko decyduje, co jest dla nas rzeczywistością, a co nią nie jest, zgodnie z naszymi indywidualnymi wzorcami. Trzyma nas za wszelką cenę w zniekształconym obrazie rzeczywistości poprzez podtrzymywanie lęku przed zmianą, otworzeniem się na to, co jest nowe, nieznane dla nas. Ono nie znosi zmian, za wszelką cenę chce utrzymać stan obecny, niezależnie czy jest to prawda, czy nie, i czy jesteśmy z tym szczęśliwi, czy pogrążeni w cierpieniu. Przychodzi mi na myśl obraz średniowiecznego ascety, zadającego sobie ból, w poczuciu swej marności w obliczu Boga Wszechpotężnego.
Ilość energii potrzebnej do utrzymania iluzji bycia oddzielonym jest ogromna. Jest jej potrzeba dużo więcej niż uwolnienie się od niej. By utrzymać iluzję bycia oddzielonym, najprościej było postanowić, aby ciało mentalne uznało wszystko to, czego nie widzi, za nierealne. Dlatego nie chce ono zauważać informacji, które przychodzącą z poziomów nienamacalnych intelektualnie.
Ciało emocjonalne odbiera impulsy od naszego Wyższego Ja (naszego boskiego aspektu) do ciała mentalnego. A ono mówi: „To nie jest prawda”. Czujemy się z tym coraz gorzej, ponieważ coraz więcej takich impulsów dociera, a my je odrzucamy, zapieramy się, usztywniamy, udajemy twardzieli o niezmiennych poglądach, aż w końcu ciało emocjonalne zamyka się i cały cykl ograniczenia i oddzielenia powtarza się. Zużywamy na to swoją energię. Mamy uczucie, że jesteśmy coraz słabsi, sięgamy po suplementy, witaminy i wszelkiej maści „dopalacze”. Jeździmy na pielgrzymki do wszelkiej nacji specjalistów, mistrzów, posłusznie poddajemy się ich woli, oddajemy im siebie, swoją energię, pieniądze. Wszystko to czynimy w nadziei, że ktoś nas poprowadzi, że ktoś wie lepiej i widzi więcej. Dopóki trwamy w tej iluzji, dajemy się wodzić za nos, nie dopuszczamy do siebie Światła. Nasze ciała fizyczne nie otrzymują życiodajnej energii w ilości potrzebnej do utrzymania stanu zdrowia, dlatego chorujemy. Wielu ludzi żyje w stanie chronicznych schorzeń. Ma miejsce coraz więcej nowotworów, chorób autoimmunologicznych, zaburzeń hormonalnych. Śmiertelność rośnie. Medycyna stanęła w obliczu swej niemocy. Gra skończona. Czas na otwarcie się na Prawdę i poddanie Prowadzeniu przez Światło i Dźwięk Sfer Wyższych.
Nasza planeta Ziemia przechodzi obecnie istotną przemianę. Znamiennie wzrasta jej wibracja i traci ona na gęstości, zmienia się częstotliwość pól morfogenetycznych3 Ziemi. Nasze ciała również wyrażają ten proces, ponieważ zmniejszanie się ich gęstości implikuje „przepuszczenie” większej ilości światła o wyższych niż dotychczas częstotliwościach. Jest to niezwykły, cudowny czas, w którym wracamy do swych wysoko-wibracyjnych struktur istnienia, do przypomnienia sobie po wielu tysiącleciach, że jesteśmy istotami świetlnymi, a więc o nieograniczonej mocy kreacji i miłości. Zmierzamy do pełnego rozwinięcia się naszego ciała świetlistego. Ludzkie DNA działa jeszcze w sposób ograniczony, ukierunkowany na przeżycie. Nasz „tunelowy” zakres odbioru rzeczywistości sprawił, że przez tysiąclecia powielamy sposób odbioru Świata jedynie przez pryzmat pięciu zmysłów, które funkcjonują w zawężonym, linearnym spektrum postrzegania, czyli w trzech wymiarach. Przez to ilość światła docierająca do naszych ciał fizycznych jest bardzo ograniczona. Nasza trójwymiarowa, percepcja rzeczywistości obejmuje nisko-wibracyjne modele postrzegania, a więc nasze przekonania prowadzą do cierpienia, bólu, chorób, wojen, przemocy, walki o władzę czy lęku przed ubóstwem. Materia pojmowana przez pryzmat trzech wymiarów stanowi zagęszczoną postać wibracji światła. Poprzez zmniejszanie się gęstości Ziemi i jej pola, zmniejsza się również zagęszczenie wszystkich ciał istot żyjących na niej.
Ponieważ życie przypomina wielkie wahadło, wykonujące ruchy „tam i z powrotem”, Ziemia, która maksymalnie oddaliła się od czystego Światła, to znaczy od Prawdy, weszła teraz w fazę powrotu do niego. To niezwykły czas odradzania się i podróży powrotnej do Domu. Każdy z nas czuje w indywidualny dla siebie sposób, że coś nieuchwytnego dzieje się w naszym życiu, że czas płynie dużo szybciej, że zasady, wedle których żyliśmy do tej pory w zgodzie, stają się nieaktualne.
Wielu z nas ma odczucie stałego zmęczenia. Również ciało jakby było mniej zwarte.
Niektórzy mają uczcie, że jedzenie nie smakuje jak jedzenie albo pomimo zjedzenia posiłku głód pojawia się po chwili. Dotychczasowe cele naszego życia wydają się być pozbawione sensu. Rano budzimy się zmęczeni. Czas przyspieszył i 24-godzinna doba skróciła się w odczuciu do 16-tu godzin, co powoduje, że większość z nas nie może „wyrobić się” z obowiązkami, a to z kolei rodzi nieustanny stres i chroniczne niewyspanie. Chorujemy, a świat medycyny nie potrafi zwykle nam pomóc. Dotychczasowe sposoby leczenia zdają się na nic. Wszystko się zmienia w takim tempie, że nawet nasze myśli i wizualizacje urzeczywistniają się dużo szybciej niż przedtem, a my coraz częściej zadajemy sobie pytanie: „Kim jestem, dokąd zmierzam?”
Nieświadome życie ludzkie toczyło się od wielu tysiącleci w oddzieleniu od Światła. Nie dochodziły do nas energie z wyższych wymiarów istnienia, co sprawiło, iż istota ludzka utraciła świadomy kontakt z tzw. Wyższym Ja, a koncepcję Boga sprowadziła do odległego, doskonałego Bytu, któremu trzeba się w pełni podporządkować, by zasłużyć na Niebo. Pamiętajmy, że Jezus mówił do swych towarzyszy , że Słowo staje się ciałem” a zatem Myśl tworzy jej przejawienie w życiu na poziomie zmysłowo namacalnej trzeciej gęstości ”. Nadszedł czas na Ziemi, gdy wkrótce wszystkim nam będzie dana zdolność w pełni świadomej kreacji materii z myśli.
Kiedy o czymś myślimy w określony sposób, jest to odwzorowywane przez nasze pole eteryczne, które jest strukturą najbliższą ciału fizycznemu. Jeśli są to energie o niskich częstotliwościach, stanowią potężną zaporę przed wnikaniem energii wysoko-wibracyjnych. Tworząc niejako nieprzenikalny dla światła pancerz wokół siebie, odgradzamy się od źródła, „kisząc się w swym smrodzie ” na własne życzenie. Jeśli nasze myśli i emocje są pełne częstotliwości miłości i na co dzień pracujemy nad oczyszczaniem się, aktywnie torujemy proces wstępowania w świadomość kosmiczną.
Jeśli poddajemy się oddziaływaniu wibracji kosmosu poprzez kąpiele w dźwiękach oraz bezpośrednie wprowadzanie częstotliwości kosmosu w cały system energetyczny naszego ciała (czakry, meridiany), proces otwierania bram łączących z Uniwersum staje się naszą „nową” rzeczywistością. Zaczynamy myśleć i czuć inaczej, podejmujemy nowe decyzje, otwieramy się na nieznane dotąd perspektywy. Pojawiają się wokół nas nowi ludzie jakby „z innej bajki”. Stary świat miesza się z nowym. Otwierają się przed nami bramy ku prawdziwej wolności, abyśmy bez lęku mogli przez nie spokojnie wyfrunąć.
Teraz jest ten czas, w którym cała nasza uwaga winna być skupiona na samokontroli myśli, emocji i czynów, których się podejmujemy. Pamiętając, że każde nasze słowo jest polem informacyjnym, kreującym naszą rzeczywistość, jesteśmy wszyscy współtwórcami „obrazu Świata”, w jakim chcemy żyć.
1Od red.: fraktal (łac. fractus – złamany, cząstkowy) w znaczeniu potocznym oznacza zwykle obiekt samo-podobny (tzn. taki, którego części są podobne do całości) albo "nieskończenie subtelny" (ukazujący subtelne detale nawet w wielokrotnym powiększeniu).
2Od red.: tetraedr (czworościan) gwiaździsty – Gwiazda Dawida widziana w trzech wymiarach.
3Od red.: Rupert Sheldrake w swojej książce Nowa nauka życia [A New Science of Life: The Hypothesis of Morphic Resonance, Park Street Press, 1995] stawia hipotezę, iż wszystkie systemy są regulowane nie tylko przez znane czynniki energetyczne i materialne, lecz także przez niewidoczne pola organizujące. Pola te są przyczynowe, ponieważ służą jako schemat form i zachowań. Pola te nie mają energii w zwykłym sensie tego słowa, ponieważ efekty ich działania wykraczają poza bariery czasowe i przestrzenne, odnoszące się normalnie do energii. Oznacza to, że ich wpływ jest równie silny z daleka, jak z bliskiej odległości. [.] Sheldrake nazywa tę niewidzialną matrycę „polem morfogenetycznym”, od morph, „forma” i genesis, „powstający”. Działanie tego pola zawiera w sobie „działanie na odległość” zarówno w czasie jak i przestrzeni. W odróżnieniu od formy determinowanej przez prawa fizyczne poza czasem zależy ono od morficznego rezonansu w poprzek czasu. Oznacza to, że pola morficzne mogą przenosić się w czasie i przestrzeni i że wydarzenia przeszłe mogą wpływać na inne wydarzenia gdziekolwiek indziej”. (cyt. za: http: //zenforest.wordpress.com/2010/01/03/pole-morfogenetyczne-rupert-sheldrake)
KONIEC fragmentu książki
MEDYCYNA ENERGII SUBTELNYCH zwana MEDYCYNĄ WIBRACYJNĄ powstała w oparciu o zasady wibracyjnej natury całej materii.
Kompleksowe leczenie przy użyciu homeopatii, energii dłoni, wibracji dźwięku i koloru, działających na poziomie energetyki żywych istot, umożliwia powrót do zdrowia w zakresie troistej natury człowieka (ciało+umysł+duch).
Każdy z nas jest doskonałym instrumentem muzycznym, który w stanie pełnego nastrojenia jest absolutnie zdrowy i żyje w zgodzie ze sobą i swym przeznaczeniem.
Wszystkie komórki, tkanki,narządy i układy naszego ciała mają własne częstotliwości drgań. Ich prawidłowe funkcjonowanie warunkuje ich idealne nastrojenie.Dzięki zjawisku rezonansu można “nastrajać” chorego człowieka ,przywracając mu stan zdrowia.Woda przewodzi wibracje 4x szybciej niż powietrze, dlatego istoty żywe, będace w 70% wodą, są doskonałymi rezonatorami,przewodnikami wibracji.
Zdrowy człowiek emanuje zdrową aurą czystych kolorów, bowiem czyste dźwięki wytwarzane przez ciało mienią się barwami tęczy . Każdy stan chorobowy jest skutkiem energetycznego zaburzenia pracy danej struktury ciała, a więc jej drgania są rozchwiane i przepływ życiodajnej energii/prany/ jest nieprawidłowy.
Jedynie przywrócenie stanu równowagi , czyli nastrojenie organizmu , daje szansę powrotu do harmonii , czyli troiście rozumianego stanu zdrowia.
Istnieją różne sposoby oddziaływania w zakresie energii subtelnych, ale zawsze celem jest nastrojenie całej istoty ludzkiej.
Skuteczność oddziaływania leczniczego w zakresie energii subtelnych, wyraźnie wzrasta gdy poziom świadomości osoby udzielającej pomocy obejmuje taką wrażliwość, a podstawowym uczuciem w stosunku do pacjenta jest miłość sięgająca poza wymiar fizyczny.
Ponieważ nasze ciało może funkcjonować dobrze tylko wtedy gdy nasz stan emocjonalny jest dobry, tak więc właściwe leczenie musi oddziaływać na wszystkie aspekty naszego życia, widzialne i niewidzialne. Zajmowanie się samym ciałem jest działaniem bardzo ograniczonym, dającym jedynie doraźny,niepełny efekt.
Chcąc przywrócić równowagę i zdrowe funkcjonowanie całego organizmu należy równo-czasowo oddziaływać na wszystkich poziomach, co oznacza nie tylko wibracyjne nastrajanie,ale również stopniową transformację zakodowanych u pacjenta programów i. Wzrastająca świadomość umożliwia zrozumienie, że odpowiedzialność za własne zdrowie spoczywa w nas samych oraz ,że dysponujemy całym “instrumentarium” ,służącym nam do przeprowadzenia procesu uzdrawiania siebie i utrzymywania stanu równowagi. Zewnętrzna pomoc powinna więc głównie koncentrować się na przekazywaniu wiedzy dotyczącej wykorzystywania istniejących wewnątrz nas mechanizmów samoleczenia i samo-profilaktyki zdrowotnej.